Wychowanie przez kochanie

wychowanie przez rodzicow Jak być rodzicem, kim jest rodzic, skąd czerpać wzorce, jak zweryfikować błędy popełniane przez własnych rodziców, gdzie szukać mądrych inspiracji? Te i inne pytania pojawiają się w głowie każdego kto wita na świecie swojego własnego potomka. I jak za sprawą czarodziejskiej różdżki bardzo otwarty, rozsądny młody człowiek z momentem zostania rodzicem, nakłada na siebie gorset „JESTEM RODZICEM” utkany ze społecznych wzorców w jakich wyrastał, z nakazów, zakazów, poczucia obowiązku, ponurej miny, sztywnych zasad, bezkompromisowości, przemocy. Ciężar odpowiedzialności spada na młodego człowieka z siłą tak wielką, iż w jego postawie życiowej, priorytetach zachodzi niezwykła, bardzo dynamiczna przemiana. Nagle młodzi ludzie – „świeżo upieczeni” rodzice czują, że MUSZĄ i ten przymus kochania dziecka, jego akceptacji, przymus poświęcania się dla dziecka wyniesiony z własnego środowiska domowego, przymus sprawiedliwości, której pozazdrościć mógłby każdy Sąd, skazuje młodych ludzi na rodzicielstwo pełne obowiązku i … porażek. Granie roli rodzica, to sztuczna, przyklejona postawa, która wyrządza więcej szkody, niż przynosi pożytku i to dwóm stronom - dzieciom i dorosłym. Nasze społeczeństwo dopiero od niedawna uczy się podmiotowego traktowania dzieci, do dzisiaj piętnując rodziców, którzy wyrażają prawdziwe uczucia, którzy łamią społeczne konwenanse. A przecież – naturalnym jest to, iż nie zawsze kocha się swoje dziecko bezgranicznie i ma się do tego prawo. Często emocje i uczucia towarzyszące macierzyństwu są skrajnie negatywne i to także jest proces normalny i naturalny. Zwłaszcza początek życia dziecka, tak lukrowanie prezentowany w mediach, czy rodzinnych opowieściach, jest silnie traumatyzujący dla młodych rodziców. Gdy maluch często choruje, krzyczy po nocy, jest niemowlakiem trudnym, który przez wiele miesięcy zmaga się z kolką, może to rzutować na uczucia matki do dziecka – oczywiście uczucia negatywne. Nie zawsze jest tak, że miłość do dziecka rodzi się z chwilą poczęcia, czasami serce otwiera się powoli i to także jest proces naturalny. Tak samo w przypadku rodzeństwa, jedne dzieci akceptuje się bezgranicznie, drugie mniej i także w takiej postawie nie ma nic zdrożnego czy złego.

Klucz do szczęśliwego rodzicielstwa tkwi w każdym z nas. Nie w dziecku. Jeżeli kochasz i w pełni akceptujesz siebie, jeżeli masz wysokie poczucie własnej wartości, jesteś otwarty i tolerancyjnie nastawiony do otaczającego cię świata. Twoja postawa życiowa wyraża się w szacunku i akceptacji odmienności drugiego człowieka – twoje rodzicielstwo skazane jest na SUKCES. Kochając siebie – pokochasz prawdziwie swoje dziecko. Świadome rodzicielstwo, to postawa akceptująca emocje i uczucia własne jak i emocje i uczucia innych domowników. Dopiero zaakceptowanie samego siebie i tolerancja wobec siebie przekłada się tak naprawdę na akceptację osobowości i wyjątkowości dziecka.

Wzorce wyniesione z własnego dzieciństwa tak piętnowane w nastoletnich latach, ożywają i stają się standardem po pojawieniu się własnego potomka. Warto przyjrzeć się wzorcom wyniesionym z przeszłości, by spojrzeć na nie za pomocą emocji towarzyszącym ci w okresie dzieciństwa, by poprzez uruchomienie rozumu w wieku dorosłym przewartościować te postawy, wypracowując własne, korzystne dla wszystkich domowników.

99% rodziców zapytanych o akceptację własnego potomka, odpowie twierdząco, choć tak naprawdę patrząc na ich postawy rodzicielskie, trudno się jej doszukać. Przekaz werbalny w kontakcie z dzieckiem jest mniej istotny niż wewnętrzne przekonania. Dzieci mają szczególny dar odczytywania komunikatów niewerbalnych, głębokich przekonań rodziców tkwiących w podświadomości, dzieci czują emocje dorosłego. Dlatego też ważna jest spójność komunikatu, dzieci natychmiast wyczuwają fałsz i brak harmonii w przekazie rodzica. Mówiąc kocham cię nie ukryją melodii głosu, wyczuwalnego napięcia czy poirytowania. Postawa nacechowana akceptacją to szczerość. To co czuje twoje serce, powinno znaleźć odbicie w sposobie twojego porozumiewania się z potomkiem.

Warto zastanowić się nad własną relacją z rodzicem.

Rodzice wydając dzieci na świat kochają je i pragną ich szczęścia, ale w procesie życia coś idzie nie tak. Przeważnie nie udaje się stworzyć dobrych relacji na każdy okres życia dziecka do jego dorosłości. W związku z powyższym opiekunowie na progu własnego rodzicielstwa mogą zadać sobie pytanie czy i dlaczego jako dziecko odwróciłem się od rodzica i szukałem wsparcia w świecie zewnętrznym? Odpowiedź na to pytanie służy wypracowaniu postawy rodzicielskiej, która sprzyjać będzie stworzeniem trwałej więzi, bliskiej relacji. Świadome wychowanie zaskutkuje prawidłowym rozwojem psychiczno – emocjonalnym dziecka.

Co znaczy akceptacja – to postawa w której w pełni rozumiemy, iż nie ma idealnych ludzi, ani dzieci, każda istota na ziemi ma prawo do błędów i te błędy popełnia. Akceptacja to rozumienie dziecka i faz rozwojowych przez które przechodzi. To zgoda na doświadczanie świata przez dziecko na jego warunkach, promowanie aktywności, to także pozytywne komunikaty o przyjemnej osobowości dziecka i o jego wysokich kompetencjach osobistych. To wyłączenie wszechobecnej kontroli, choć granice są niezbędne do życia, szereg czynności można wykonać na tysiąc sposób z tym samym efektem. Co istotne akceptację należy wyrażać werbalnie, schowana w głowie rodzica, bez światła dziennego, nie jest w stanie zadziałać pozytywnie wychowawczo na potomka.

Jeżeli twierdzisz, że akceptujesz dziecko, a permanentnie je krytykujesz, jesteś niezadowolony z jego zachowania i postępowania, jego codzienna aktywność irytuje cię i drażni, wskazujesz mu ciągle jedyny i właściwy sposób do rozwiązania danego problemu, blokujesz jego inwencję i kreatywność, wyśmiewasz jego pomysły i fantazje, krytykujesz uczuciowość to - nie akceptujesz dziecka nawet w 1% , paradoksalnie nie akceptujesz nawet siebie. Taka postawa wychowawcza sprzyja kształtowaniu jednostki z niskim poczuciem własnej wartości i kompetencji. Brak akceptacji wyraża się w kontrolowaniu, wtrącaniu się, przeszkadzaniu, krytykowaniu. Narzucaniu dziecku sposobu patrzenia na świat, dobrych radach, o które potomek nie prosi. Dziecko wychowywane w takiej atmosferze wyrasta z przekonaniem, że na nic nie zasługuje, jest gorsze. W kolejce do satysfakcjonującego życia w świecie dorosłych będzie zawsze popychane, lekceważone i na szarym końcu.